lidia rzeszutko

nauczycielka w zerówce

Moja droga do tego miejsca zaczęła się bardzo dawno temu, choć początkowo nie byłam jej świadoma. Szukałam prawie wszędzie – w restauracji, wydawnictwie, gabinecie, aż wreszcie znalazłam się tu – w miejscu, które szczerze kocham, i które mam szczęście tworzyć niemal od pierwszego dnia, malując ściany i dokupując ostatnie potrzebne rzeczy do klasy, nim wreszcie dziecięce głosy tchnęły w nią życie.  

Teraz, po kilku latach, jest dla mnie jasne, że chcę być właśnie tu. I choć czuję się już pewniej, nadal każdego dnia dowiaduje się czegoś nowego: że larwa biedronki wygląda przerażająco, że starszaki wolą pracować w parach niż samodzielnie, że kiedy ma się trzy lata to przytulanie może zdziałać cuda, a najlepszym lekarstwem na „nibyranę” jest okład z patyków i liści.  

To właśnie jest najlepsze w mojej pracy – każdy jest inny, ale razem robimy wspaniałe rzeczy!

newsletter

Zapisz się, żeby wiedzieć, co się u nas dzieje

.
Przewiń do góry